Klub Sportowy Płomień Sączów - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Najnowsza galeria

26.04.2017 Mecz Orlików Młodszych: RKS Grodziec - Płomień Sączów
Ładowanie...

Losowa galeria

Trening skrzatów
Ładowanie...

Najnowszy film

Turniej Piłki Nożnej o Puchar Wójta Gminy Bobrowniki 2017

 

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 61, wczoraj: 68
ogółem: 306 233

statystyki szczegółowe

Przesądy piłkarzy

Źródło: futbolnet.pl

     Drugą połowę meczu Arsenal Londyn – AS Roma na stadionie The Emirates gospodarze rozpoczęli w dziewiątkę. Czemu? Bo stoper „Kanonierów”, Kolo Toure, upodobał sobie zwyczaj opuszczać szatnię jako ostatni w drodze na drugą połowę. Tym razem miał pecha, gdyż podczas przerwy masażyści długo zajmowali się Williamem Gallasem i Toure, będąc wierny swoim zasadom, czekał aż skończą. W efekcie dostał żółtą kartkę za wejście na plac gry bez pozwolenia sędziego.

Jakoś mnie to nie dziwi, bo przecież futboliści to bardzo przesądny naród. Szczególnie ci z Anglii i inni z tamtejszej ligi.
 
Zapach starych ochraniaczy
Przykład idzie z góry, a kto w hierarchii angielskiego futbolu jest wyżej od kapitana mistrzów świata 1966, Bobby'ego Moore'a?
 
Chyba... prawie nikt. Moore pilnował, aby zawsze być przed wyjściem na mecz tym ostatnim, który nałoży spodenki. Inny zawodnik mistrzowskiej drużyny globu, Martin Peters, po latach opowiadał, jak próbował wykiwać kapitana i celowo zwlekał z włożeniem swoich spodenek. Nie z Moore'em jednak takie numery. Kiedy ten tylko to zauważył, ściągał swoje i czekał, aż będzie ostatni. 
   
Dzisiejszy następca Sir Bobby'ego na środku angielskiej obrony, John Terry, przyznaje się do posiadania „około pięćdziesięciu” (!) przedmeczowych przesądów. Niektóre z nich są banalne, jak parkowanie samochodu zawsze w tym samym miejscu, słuchanie po drodze zawsze tej samej muzyki, siadanie w klubowym autobusie w drodze na mecz zawsze w tym samym fotelu. Ale zakładanie od dziesięciu lat tych samych ochraniaczy, jako talizmanu, zahacza o angielską ekstrawagancję.
 
To i tak nic w porównaniu z australijskim bramkarzem londyńskiego Fulham – Markiem Schwarzerem, który nosi te same ochraniacze od lat dziewiętnastu!
 
Wyobraźcie sobie ten zapach unoszący się w szatni na Craven Cottage! Zresztą o bramkarzach będzie jeszcze później.
 
Paul Ince podzielał przesądy Kolo Toure, zawsze ostatni opuszczał szatnię przed drugą odsłoną, a swoją koszulkę meczową zakładał dopiero, kiedy wyszedł z tunelu. Teraz, już jako szkoleniowiec, musiał chyba trochę spoważnieć i zrezygnować z tego przesądu.   
 
Shearer puszczał bąki
Alan Shearer przed meczami zwykł jadać jedynie kurczaka i fasolę. Nic dziwnego, że obrońcy często kryli go na... „radar”.
 
Dobry znajomy Stefana „Doktora” Majewskiego (znajomość, dość szorstką, bo było: Lineker – Polska 3:0, zawarli w meksykańskim Monterrey podczas Mundialu '86), a obecnie ekspert BBC, Gary Lineker, zmieniał koszulkę w przerwie meczu, jeśli w ciągu pierwszych 45 minut nie trafił do siatki. Gdy zła passa trwała kilka tygodni (co nie zdarzało się często), Lineker udawał się do fryzjera. Ale... nie tego z Wronek. Poza tym w czasie rozgrzewki nie strzelał na bramkę, żeby... nie marnować amunicji. Tę zostawiał na mecz.
 
Siusiający Goycochea
Jak powszechnie wiadomo, w każdej drużynie zasadą jest, iż bramkarz i lewoskrzydłowy często mają trochę nie po kolei. Potwierdzeniem tej tezy jest przypadek doświadczonego golkipera Davida Jamesa, który nie dość, że już od piątkowego wieczoru stara się do nikogo nie odzywać, to w dodatku oddając mocz przed meczem czeka aż wszyscy opuszczą toaletę i dopiero wtedy załatwia sprawę. Po czym posyła solidną porcję śliny na ścianę.
 
Jeżeli już jesteśmy przy sikaniu, to wspomniany wyżej John Terry zawsze załatwia się w tej samej toalecie na Stamford Bridge, a niemiecki napastnik Mario Gomez zawsze korzysta z pisuaru usytuowanego najbardziej po lewej stronie toalety.
 
Łącząc temat bramkarzy i potrzeb fizjologicznych, należy wymienić argentyńskiego pogromcę rzutów karnych, jakim był Sergio Goycochea. Szczęście w obronie „jedenastek” działało tylko wtedy, gdy przed gwizdkiem początkowym Goycochea obsikał swoje pole karne. W finale Italia `90 ciężko to było zrobić przez tysiącami kamer i podobno właśnie dlatego „Goyco” przepuścił strzał Andreasa Brehmego z karnego.
 
Peter Schmeichel parował dokładnie sto strzałów przed każdym z meczów, a nowy nabytek Man City, Shay Given, w siatce umieszcza flakon wody święconej z Lourdes.
 
Pożarty przez krokodyla
Oczywiście przesądy nie ograniczają się do pojedynczych piłkarzy. W czasie mistrzostw Europy 2004, w Portugalii, racjonalna, wydawałoby się, drużyna Niemiec, odmawiała mieszkania w hotelach na trzynastym piętrze. Nie uchroniło jej to jednak przed powrotem do domu już po pierwszej rundzie.
 
Osobny rozdział to francuski trener Raymond Domenech, który zaprzecza, że niby jest przesądny. Skądże znowu, on po prostu nie powołuje do kadry piłkarzy spod zodiakalnego znaku skorpiona.
 
Zresztą, jak przystało na Ojczyznę Oświecenia, francuscy piłkarze cechują się wyjątkowo dużą liczbą przesądów.
 
Pamiętamy przecież, jak podczas zwycięskich dla „Les Bleus” mistrzostw świata roku 1998, przed meczami stoper Laurent Blanc całował łysą głowę bramkarza Fabiena Bartheza. Francuzi, w drodze na stadion siedzieli w autobusie zawsze w tym samym, ustalonym, porządku. Przed wyjściem na boisko w szatni zawsze słuchali przeboju Glorii Gaynor „I Will Survive”.
 
Czasem takie drużynowe przesądy wymykają się z ręki. W zeszłym roku trener drużyny Midlands Portland Cement, występującej w lidze Zimbabwe, w ramach wzmacniania więzi międzyludzkich, wysłał siedemnastu swych zawodników, aby popływali w rzece Zambezi. Rzece, znanej z tego, że pływają w niej żarłoczne krokodyle. 
 
Niestety, wynurzyło się jedynie szesnastu z nich. Nic dziwnego, że następny mecz przegrali…
 
Bokser Cruyff i naiwniak Pele
Holenderski wirtuoz, Johan Cruyff, zwykł przed meczami Ajaxu Amsterdam walić pięścią z całej siły w żołądek bramkarza Gerta Balsa. Przed pierwszym gwizdkiem Cruyff wypluwał gumę do żucia w ten sposób, żeby wylądowała na połowie przeciwników. Gdy „Boski Johan” zapomniał tego zrobić, Ajax uległ 1:4 Milanowi, w finale Pucharu Mistrzów 1969.
 
Pele, król futbolu, pewnego razu, gdy jego forma była słabsza, polecił swoim ludziom odnaleźć kibica, któremu wręczył swoją „szczęśliwą” koszulkę. Tydzień później koszulka została odnaleziona i król od razu zaczął grać lepiej. Znalazcy, znajomi Pelego, dopiero znacznie później powiedzieli mu, że poszukiwania okazały się daremne i oddali Pelemu po prostu inną jego koszulkę. Potwierdza się zatem, że wiara czyni cuda, bo legendarny Brazylijczyk był przekonany, że to na pewno ta sama „dziesiątka”.
 
Rumun Adrian Mutu wierzy za to, że jeśli włoży bieliznę na lewą stroną, nic złego nie stanie mu się podczas meczu.
 
Trochę tego jest, prawda? A może znacie jeszcze więcej? Szczególnie z Polski, bo jakoś nie udało mi się wpaść na trop. Zbigniew Boniek co prawda siusiał podczas meczu, maskując to... czynnością wiązania buta lub koniecznością asekuracji słupka, ale nie wynikało to z przesądów, lecz z najzwyklejszej ludzkiej potrzeby...

Treningi

SKRZATY

poniedziałek i środa 16.00 - 17.00

E1 ORLIK

poniedziałek i środa 17.00 - 18.30

czwartek 16.00 - 18.30

MŁODZIK

poniedziałek i środa 17.00 - 18.30

SENIORZY I OLDBOJE

niedziela 15.00 - 17.00

Reklama

Kalendarium

18

07-2018

środa

19

07-2018

czwartek

20

07-2018

piątek

Trening godz.17:00 w piłkę nożną dla chętnych rocznik 2007-2010 na orliku w Sączowie

21

07-2018

sobota

Trening godz.16:00 w piłkę nożną dla chętnych rocznik 2007-2010 na orliku w Sączowie

22

07-2018

niedziela

23

07-2018

pon.

24

07-2018

wtorek

Trening godz.17:00 w piłkę nożną dla chętnych rocznik 2007-2010 na orliku w Sączowie

Adres Klubu

KLUB SPORTOWY PŁOMIEŃ SĄCZÓW

ul.Wolności 61 A

42-595 Sączów

woj. śląskie

Orlik: Sączów ul. Wolności 31

 

e-mail: plomiensaczow@interia.pl

Numer konta bankowego:

Bank Spółdzielczy w Będzinie

25 8438 0001 0017 3209 2000 0020

Orlik

KOMPLEKS BOISK SPORTOWYCH "ORLIK" SĄCZÓW

 

Poniedziałek-piątek  16:00-21:00

Sobota 11:00-18:00

Niedziela 11:00-19:00

 

Animator Orlika:

tel. 691 201 767